"Dwa wspaniałe basy, choć zupełnie od siebie różne – Vladislav Buyalskiy (Dziemba) i Renaud Delaigue (Stolnik) to ten sam przypadek – kiedy w drugoplanowej roli obsadzony jest śpiewak wysokiej klasy, nie możemy się jego partii doczekać. Buyalskiy, „wyłowiony" na Konkursie Moniuszkowskim w Warszawie ma tak piękne piwnice, że myślę, że nieraz o nim jeszcze usłyszymy. Delaigue to z kolei weteran z głosem o zdecydowanie barokowym charakterze. W jego partii Stolnik stracił swój kontuszowy charakter, przestał pohukiwać i potupywać, za to zyskał jak miód lejącą się frazę. Podobnie barokowym, acz delikatnym, bardzo melodyjnym i ciepłym sopranem odznaczała się Sheva Tehoval, która z Zofii zrobiła trochę Gildę z Rigoletta – bardzo ciekawy trop."

Mateusz Ciupka, Włoska Halka w Krakowie, Szafa Melomana, zob. http://szafamelomana.pl/index.php/2019/07/21/wloska-halka-w-krakowie/


"Całość była wciągająca jak dobry film. Przez dwie i pół godziny zero nudy, powiem więcej – gdy zbierałem się do wyjścia po długich owacjach, na niektórych twarzach dostrzegłem wzruszenie. To Halka może jeszcze wzruszać?"

Mateusz Ciupka, Szafa Melomana, zob. http://szafamelomana.pl/index.php/2019/07/21/wloska-halka-w-krakowie/


"Yuko Naka śpiewała tę partię trochę tak, jak wykonuje się Butterfly w III akcie, z potężną dramatyczną siłą, głosem bardzo mocnym, momentami trochę drażniącym i agresywnym, ale tak się to robi."

Mateusz Ciupka, Włoska Halka w Krakowie, Szafa Melomana, zob. http://szafamelomana.pl/index.php/2019/07/21/wloska-halka-w-krakowie/

"Już po Świteziance w interpretacji Szmytki i Biegasa miałam ochotę błagać nasze piękne panie i kolegów po fachu, żeby poznali się na talencie Moniuszki choćby zaocznie. Kto się nie wzdrygnie na podparte Moniuszkowską frazą słowa „A kto dziewczyna? – ja nie wiem”, ten nigdy nie przeżyje w pełni poezji Goethego w ujęciu Schuberta."

Dorota Kozińska, Stworzyć ten świat od nowa, zob. http://atorod.pl/?s=festiwal+muzyki+polskiej


"O Kraszewskim i Lenartowiczu będę grzmieć dlatego,  że każda z tych rozbudowanych pieśni, a właściwie scen dramatycznych, wymaga niepospolitego kunsztu aktorskiego, zrozumienia treści oraz wyczucia stylu, jakimi w krakowskim wykonaniu popisali się obydwoje artyści – zwłaszcza Elżbieta Szmytka, cyzelująca frazę zgodnie z wymową i prozodią tekstu, dykcją, która mogłaby zawstydzić niejednego mistrza pieśni romantycznej – nie tylko w Polsce. Wieczór doskonały, którego pokłosie znajdzie się wkrótce na płycie Stowarzyszenia Muzyki Polskiej, nagranej kilka dni później w sali koncertowej katowickiej Akademii Muzycznej."

Dorota Kozińska, Stworzyć ten świat od nowa, zob. http://atorod.pl/?s=festiwal+muzyki+polskiej

"Paweł Orski, dyrektor Festiwalu Muzyki Polskiej, poszedł całkiem innym tropem: do udziału w koncertowym wykonaniu „włoskiej” Halki w Nowohuckim Centrum Kultury nakłonił solistów, którzy poza Jurym Horodeckim – fenomenalnym odtwórcą postaci Jontka w niedawnej inscenizacji Halki w Operze Wrocławskiej – potraktowali arcydzieło Moniuszki jako nieznane cymelium, zanurzone po uszy w stylu włoskiego belcanta i innych tradycji opery romantycznej. Jako tekst, który warto – i trzeba – zrozumieć, przeżyć i wyśpiewać z głębi trzewi."

Dorota Kozińska, Stworzyć ten świat od nowa, zob. http://atorod.pl/?s=festiwal+muzyki+polskiej


"W nowohuckim wykonaniu role rozłożyły się wbrew obiegowym interpretacjom głównych postaci Halki.Świadomy swej przewagi Janusz znalazł idealne przeciwieństwo w lirycznej, nabrzmiałej tragizmem postaci Jontka w ujęciu Jurego Horodeckiego. Tytułowa Halka w interpretacji Japonki Yuko Naki – dysponującej sopranem krągłym i ciemnym, chwilami wręcz dramatycznym w wyrazie – wchodziła w ostry konflikt z uległą, niepewną swej pozycji Zofią w ujęciu niezwykle muzykalnej belgijskiej sopranistki Shevy Tehoval. Znakomity debiut – mimo kilku błędów intonacyjnych w I akcie – odnotował młodziutki Vladislav Buyalskiy w partii Dziemby, jeden z naszych faworytów na ostatnim Konkursie Moniuszkowskim, którego w drugim etapie warszawskich zmagań zgubiły trema i niewiara we własne możliwości. Tym większa radość, że Orski wyłowił tę perłę już teraz i – być może – uchylił Buyalskiemu wrota do prawdziwej kariery."

Dorota Kozińska, Stworzyć ten świat od nowa, zob. http://atorod.pl/?s=festiwal+muzyki+polskiej


"Jak się słucha Halki po włosku? Język włoski jest miększy, łatwiejszy w śpiewie od polskiego, więc muzyka płynie gładko, jest bardziej liryczna. We włoskiej wersji staje się też bardziej uniwersalna, łatwiej ją porównywać z dziełami innych kompozytorów powstałymi w tym samym czasie."

Anna Woźniakowska, Halka po włosku; pozytywne doświadczenie, Polska Muza, zob. http://polskamuza.eu/blogi.php?autor=anna


"Wczoraj z zaciekawieniem słuchałam Yuko Naki wcielającej się w postać Halki. Japońska śpiewaczka ma może nieco ostry głos, ale włada nim z dużą łatwością i równie wielką wrażliwością muzyczną. Jej Halka mogła wzruszać. Jontka śpiewał wczoraj białoruski tenor Jury Horodecki, mniej bohaterski niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni, ale gorętszy niż zazwyczaj w emocjach. Popisowa aria Jontka Szumią jodły na gór szczycie w jego interpretacji była po prostu piękna i poruszająca. Wykonawca partii Janusza Rosjanin Konstantin Suchkov ujmował dużym, ładnym w barwie głosem i ciekawą interpretacją dramatyczną postaci, choć w kilku momentach miał drobne kłopoty intonacyjne. Wdzięczną postać Zofii stworzyła obdarzona milym głosem i ładnie śpiewająca Francuzka Sheva Tehoval. Również Francuz – Renaud Delaigue – bardzo muzykalnie wcielał się w rolę Stolnika. W drobiejszych partiach usłyszelismy Szczepana Kosiora, Przemysława Balkę i Piotra Szewczyka."

Anna Woźniakowska, Halka po włosku; pozytywne doświadczenie, Polska Muza, zob. http://polskamuza.eu/blogi.php?autor=anna


"To był jeden z najciekawszych koncertów tegorocznej edycji Festiwalu Muzyki Polskiej. (...) Sama Suita G-dur zgrabnie i z polotem napisana przez Paderewskiego znalazła w artystach Sinfonietty Cracovii bardzo dobrych wykonawców. W ogóle krakowska orkiestra zaprezentowała się jako zespół wyśmienicie zgrany, wrażliwy, zasługujący ze wszech miar na pochwały. Lekko, z wdziękiem zagrane Divertimento Janiewicza-Panufnika, pełna romantycznego uczucia Serenada Karłowicza (choć z za szybkim jak na mój gust Walcem), pesymistyczna, skupiona Symfonia kameralna Weinberga ukazały szeroki wachlarz możliwości orkiestry, która pod wodzą Jurka Dybała dla każdego z wymienionych utworów znalazła właściwą ekspresję."

Anna Woźniakowska, Sinfonietta Cracovia; jeden z najciekawszych koncertów, Polska Muza, zob. http://polskamuza.eu/blogi.php?autor=anna&id=500


"W Symfonii kameralnej Weinberga z Sindoniettą Cracovią doskonale współpracował klarnecista Krzysztof Grzybowski. Dawno nie słyszałam tak delikatnych pian, tak pięknego i wyrównanego dźwięku klarnetu we wszystkich rejestrach. Jeśli wczoraj Symfonia kameralna Weinberga poruszyła słuchaczy, to wielka w tym zasługa właśnie Krzysztofa Grzybowskiego."

Anna Woźniakowska, Sinfonietta Cracovia; jeden z najciekawszych koncertów, Polska Muza, zob. http://polskamuza.eu/blogi.php?autor=anna&id=500


"Niedzielny koncert w kościele św. Katarzyny świetnie realizował ideowe założenia Festiwalu Muzyki Polskiej.Oto obcokrajowcy prezentowali utwory naszych kompozytorów. Znana już w Krakowie ze wspaniałych wykonań Miranda Liu z towarzyszeniem orkiestry Filharmonii Krakowskiej pod dyrekcją Francuza Francka Chartrusse Colombier grała tym razem Koncert skrzypcowy A-dur Mieczysława Karłowicza. Słuchając tej przesyconej emocją a jednocześnie bardzo przemyślanej interpretacji żałowałam że tak mało ludzi doświadcza kontaktu z tak wspaniałą sztuką wykonawczą."

Anna Woźniakowska, Karłowicz i Młynarski; wieczór ze wszech miar ciekawy, Polska Muza, zob. http://polskamuza.eu/blogi.php?autor=anna&id=499

 

     
NEWSLETTER


designed by Karolina Grzywnowicz